Historia

79 rocznica Pogromu Kieleckiego

Powojenna Polska była przestrzenią głębokich przemian i napięć. Kraj znajdował się pod silnym wpływem ZSRR, a nowy system władzy opierał się na aparacie przemocy, kontroli i indoktrynacji. W tym samym czasie wracający z obozów zagłady oraz repatrianci żydowskiego pochodzenia napotykali wrogość społeczną, często wynikającą z lęku przed utratą nielegalnie przejętego mienia, ale również z utrwalonych stereotypów i resentymentów.

Antysemityzm, który przed wojną miał silne podłoże religijno-społeczne, przetrwał także okupację i przybrał nowe formy. W powojennym dyskursie często pojawiały się oskarżenia o rzekome powiązania Żydów z reżimem komunistycznym („żydokomuna”), co pogłębiało społeczną niechęć i stwarzało podatny grunt dla eskalacji przemocy.

Antysemityzm, który przed wojną miał silne podłoże religijno-społeczne, przetrwał także okupację i przybrał nowe formy. W powojennym dyskursie często pojawiały się oskarżenia o rzekome powiązania Żydów z reżimem komunistycznym („żydokomuna”), co pogłębiało społeczną niechęć i stwarzało podatny grunt dla eskalacji przemocy.

Zgliszcza i zniszczenia w budynku przy ul. Planty – miejsce zamieszkania ocalałych Żydów i siedziby lokalnych instytucji żydowskich, które padło ofiarą pogromu

Kobiety opłakujące zmarłych – sceny żałoby i rozpaczy po pogromie,

Bezpośrednią przyczyną pogromu była plotka o tzw. mordzie rytualnym. Zaginiony 9-letni chłopiec Henryk Błaszczyk po powrocie do domu oświadczył, że był przetrzymywany przez Żydów. Ta nieprawdziwa informacja została szybko podchwycona przez lokalnych mieszkańców oraz funkcjonariuszy milicji i UB. 4 lipca tłum – wzmocniony przez żołnierzy i milicjantów – wtargnął do budynku Komitetu Żydowskiego przy ul. Planty 7/9 w Kielcach. Doszło do brutalnej napaści, w której ofiary były bite, torturowane i zabijane, również w szpitalu i na ulicach miasta.

Znaczący udział funkcjonariuszy państwowych w pogromie budzi poważne wątpliwości co do ich roli. Zamiast tłumić zamieszki, niejednokrotnie aktywnie uczestniczyli w przemocy. Ta okoliczność stała się podstawą wielu hipotez o możliwym udziale służb bezpieczeństwa w prowokowaniu wydarzenia.

Pogrom został potępiony przez władze PRL oraz środowiska międzynarodowe, m.in. Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Światowy Kongres Żydów. W odpowiedzi przeprowadzono błyskawiczne procesy pokazowe, w których dziewięć osób skazano na karę śmierci i wykonano wyroki w trybie natychmiastowym. Choć formalnie władza potępiła pogrom, reakcja ta miała także funkcję propagandową – ukierunkowaną na wykazanie, że winę ponoszą „elementy reakcyjne” i „wrogowie ludowej władzy”.

Najpoważniejszą konsekwencją wydarzenia była jednak fala emigracji ludności żydowskiej. Pogrom kielecki przekonał wielu ocalonych, że Polska nie jest bezpiecznym miejscem dla dalszego życia. Szacuje się, że do 1949 roku kraj opuściło około 100 tysięcy Żydów – była to największa powojenna emigracja tej społeczności.

Pogrom kielecki stał się przedmiotem licznych kontrowersji interpretacyjnych. Część historyków – m.in. Jan Tomasz Gross – podkreśla znaczenie głęboko zakorzenionego antysemityzmu w społeczeństwie jako głównej przyczyny wydarzeń. Inni, jak Piotr Gontarczyk, sugerują możliwość prowokacji ze strony komunistycznych służb specjalnych, mającej na celu konsolidację władzy poprzez wywołanie szoku społecznego.

Współczesna historiografia coraz częściej odchodzi od dychotomicznych ocen, akcentując złożoność sytuacji: interakcję społecznych nastrojów, politycznych kalkulacji, strukturalnej przemocy i lokalnych mechanizmów pogardy. Pogrom postrzegany jest jako wynik splecionych czynników psychologicznych, ideologicznych i systemowych.

Tłum i kolumny pogrzebowe – kondukt żałobny, transport trumien i uczestnicy pogrzebu ofiar pogromu

Trumny niesione na cmentarz.

Przez dziesięciolecia pogrom kielecki był tematem przemilczanym lub manipulowanym w oficjalnym dyskursie PRL. Dopiero przemiany ustrojowe lat 90. umożliwiły otwarte badania i publiczną debatę. W 1996 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski oficjalnie przeprosił za wydarzenia z 1946 roku, a Kielce stały się miejscem cyklicznych uroczystości upamiętniających ofiary.

Obecnie pamięć o pogromie kultywowana jest poprzez działalność instytucji takich jak Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach, pomniki, programy edukacyjne oraz badania naukowe. Temat ten obecny jest także w literaturze, filmie i teatrze, stając się symbolem konieczności zmierzenia się z trudną przeszłością.

Bibliografia:

  1. Blatman, D. (2001). The Death Marches: The Final Phase of Nazi Genocide. Harvard University Press.
  2. Engel, D. (1998). Patterns of Anti-Jewish Violence in Poland, 1944–1946. Yad Vashem Studies, 26, 43–85.
  3. Gontarczyk, P. (2000). Pogrom? Czy prowokacja? Fronda.
  4. Grabowski, J. (2011). Judenjagd: Polowanie na Żydów 1942–1945. Wydawnictwo Czarne.
  5. Gross, J. T. (2008). Fear: Anti-Semitism in Poland after Auschwitz. Princeton University Press.
  6. Libionka, D., & Skibiński, P. (2004). Akta sprawy karnej przeciwko sprawcom pogromu ludności żydowskiej w Kielcach 4 VII 1946. IPN.
  7. Michlic, J. B. (2006). Poland’s Threatening Other: The Image of the Jew from 1880 to the Present. University of Nebraska Press.
  8. Polonsky, A. (2012). The Jews in Poland and Russia: Volume III: 1914 to 2008. Littman Library of Jewish Civilization.
  9. Śpiewak, P. (2017). Pogrom Żydów w Kielcach 4 lipca 1946. Czerwone i Czarne.
  10. Tomaszewski, I. (1999). Żydzi w Polsce po II wojnie światowej: materiały z sesji naukowej. Instytut Historyczny UW.

Zbrodnia w Ponarach – tragedia litewskich Żydów

Przygotowania i wczesne etapy realizacji

Wilno zostało zajęte przez Wehrmacht 25 czerwca 1941 roku, w kilka dni po rozpoczęciu agresji III Rzeszy na Związek Radziecki. Niemal natychmiast przystąpiono tam do organizowania nowej, podległej Niemcom administracji. Miasto wraz z całą Litwą stało się częścią Komisariatu Rzeszy Wschód, obejmującego jeszcze Estonię, Łotwę, zachodnie skrawki współczesnej Białorusi i fragmenty dzisiejszego województwa podlaskiego. Od razu rozpoczęto też rozprawę z prawdziwą i wyimaginowaną opozycją. Do miasta wkraczały kolejne oddziały sił bezpieczeństwa, wyłapujące Żydów, działaczy komunistycznych i osób uznawanych za niebezpieczne dla niemieckich rządów na Litwie.

Szybko postępowało ograniczanie praw ludności żydowskiej, którą wkrótce zamknięto w gettach. Przedstawiciele wyznania mojżeszowego byli pozbawiani pracy i obligowani do noszenia identyfikujących ich opasek z Gwiazdą Dawida. Jako miejsce eksterminacji wybrano znajdujące się w odległości dziesięciu kilometrów od Wilna Ponary. Przed otwarciem przez III Rzeszę frontu wschodniego Sowieci budowali tam magazyny paliwa lotniczego. Prac jednak nie zdołali ukończyć. Efektem był szereg głębokich, wylanych betonem dołów, przez Niemców potraktowanych jako przestrzeń do gromadzenia zwłok.

Naziści nie byli jednak skłonni dokonać zbrodni własnymi rękami. Do pracy zaangażowali kolaboracyjną grupę policyjną o nazwie Ypatingasis būrys (z litewskiego: „policja bezpieczeństwa”). Tworzyli ją przede wszystkim Litwini, ale też kilku Rosjan i Polaków. Stanowiska kierownicze obejmowali zaś funkcjonariusze niemieccy. Przedstawiciele organizacji przynajmniej częściowo byli ukształtowani w drodze indoktrynacji, tym bardziej, że niektórzy z nich zostali zrekrutowani przed ukończeniem 16 roku życia. W ciągu trzech lat niemieckiej okupacji mieli uśmiercić według różnych szacunków od 80 do 100 tysięcy osób.

Przebieg i upamiętnienie

Zbrodnia w Ponarach rozpoczęła się na początku lipca 1941 roku. W pierwszej kolejności na miejsce trafiali mężczyźni pochodzenia żydowskiego. Do bram zakładanego obozu pędzeni byli z Wilna pieszo. Z dalszych miejsc, w tym z innych litewskich miast i ziem polskich, organizowano transporty samochodowe i kolejowe. Ofiary przez wiele godzin, a czasem nawet i dni, musiały w bardzo ciężkich warunkach oczekiwać na śmierć. Egzekucji dokonywano przy użyciu karabinów zwykłych lub maszynowych. Ciała trafiały do betonowych dołów, gdzie były przysypywane kolejnymi warstwami ziemi.

Najtragiczniejsze wydarzenia rozegrały się w Ponarach 2 września 1941 roku. W wyniku przeprowadzonej kilka dni wcześniej niemieckiej prowokacji, naziści przeprowadzili potężne łapanki i ściągnęli do obozu prawie 4 tysiące Żydów, w tym 2019 kobiet i 817 dzieci. Na wszystkich czekała śmierć. W wyniku prowadzonych w kolejnych miesiącach egzekucji zabito łącznie ponad 80 tysięcy osób. Poza ludnością żydowską znajdowało się wśród nich również kilka tysięcy radzieckich jeńców, około dwóch tysięcy Polaków i kilkudziesięciu Romów. Niektórym więźniom udało się uciec w drodze do Ponar – później część z nich ratowali mieszkańcy okolicznych obszarów.

Na krótko przed wkroczeniem armii radzieckiej do Wilna w 1944 roku funkcjonariusze III Rzeszy przystąpili do zacierania śladów zbrodni. Ofiary były ekshumowane i palone. Starano się także zniszczyć powstałą przy okazji dokumentację. W latach powojennych wielu sprawców zostało skazanych na kary śmierci lub dożywotniego pozbawienia wolności. Części z nich udało się uniknąć odpowiedzialności. Pamięć o ich ofiarach jednak przetrwała. O ich tragedii przypomina dziś między innymi wiersz wileńskiego Żyda, Noaha Wołkowskiego, „Kołysanka Ponar”. Za słowami poety: „To tu rosną groby. Zasadzili je wrogowie, patrz – już widać pąki. Teraz wszystkie drogi prowadzą do Ponar, żadna z powrotem.”

Przewijanie do góry