Historia


Kielce – miasto naznaczone największą tragedią w powojennej Polsce.

Kielce — miasto naznaczone największą tragedią powojennej Polski

4 lipca 1946 roku. Wojna już się skończyła. Holokaust, Zagłada, niemiecka okupacja — wszystko to wydawało się należeć do przeszłości. Tysiące ocalałych Żydów wracało do domów, wychodziło z kryjówek, szukało krewnych i resztek dawnego życia.

Co ich spotykało? Zajęte mieszkania i domy, zagrabione mienie „pożydowskie”, niechęć, wrogość, a czasem zdumienie, że w ogóle przeżyli.

W Kielcach, przy ulicy Planty 7/9, znajdowało się schronienie dla ocalałych. To właśnie tam rozpoczął się straszliwy dramat. Prowokacja i zatruta plotka obiegły miasto: „Żydzi porwali polskiego chłopca. Pewnie go zamordowali”.

Na „ratunek” ruszyli robotnicy, żołnierze, milicjanci. Rozpoczął się pogrom kielecki — bicie, mordowanie, rabunek. Chłopiec się odnalazł. Nakłamał ze strachu i zrzucił winę na Żydów: „Porwali mnie, zamknęli w piwnicy”. Dom przy Plantach nie miał piwnicy, ale machina antysemityzmu już ruszyła. Plotka dała przyzwolenie na przemoc.

Wieść o wydarzeniach w Kielcach rozeszła się po całej Polsce. Osoby uznawane za Żydów wyrzucano z pociągów, rabowano i atakowano bezkarnie. Opowiadał mi o tym słynny, wspaniały, błogosławionej pamięci aktor Krzysztof Kowalewski, którego matka uciekła wraz z nim z Kielc.

Po pogromie rozpoczął się masowy exodus Żydów z Polski. Kraj, który przez tysiąc lat był schronieniem dla żydowskich tułaczy i współobywateli, stał się dla nich miejscem niebezpiecznym.

3 lipca 2026 roku, w 80. rocznicę pogromu kieleckiego, odbyła się w Kielcach doroczna uroczystość przywołująca pamięć o tamtych wydarzeniach. Przy pomniku odmówiono modlitwę ekumeniczną. Nieopodal Plant przejmującym głosem śpiewał kantor, modlił się Naczelny Rabin Polski. Przyjechali ludzie z Polski i z zagranicy. Dla wielu z nich były to nie tylko wydarzenia historyczne, lecz także bolesne rodzinne wspomnienia.

Uczestników uroczystości witał i do zgromadzonych przemawiał Bogdan Białek — Polak, który od lat jest strażnikiem tej pamięci, autor książki Płaczę z tymi, którzy nie płaczą. To postać niezwykła: psycholog, działacz Solidarności i Unii Demokratycznej, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz działacz Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, zajmującego się dialogiem polsko-żydowskim.

Kwiaty złożył przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, Artur Hofman. Obecny był także ambasador Izraela w Polsce Yaakov Finkelstein oraz prezydentka miasta Kielce Agata Wojda.

Przed domem przy Plantach, na kamieniach pamięci, zapalono znicze. W ciszy i skupieniu oddano hołd ofiarom pogromu oraz wszystkim tym, którym po Zagładzie odebrano prawo do bezpiecznego powrotu do domu.


Pamiętamy o Powstaniu w Getcie Warszawskim

Powstanie w Getcie Warszawskim przed 83 laty pokazało, że istnieją granice ludzkiej bezsilności. Żydzi zamknięci w jego murach, nie mając szans na uratowanie postanowili pokazać Niemcom, że można umrzeć z honorem.

O tych wydarzeniach przypominamy od wielu lat spotykając się 19 kwietnia w dniu wybuchu Powstanie przed Pomnikiem Bohaterów Warszawskiego Getta. Uczestników już praktycznie nie ma, ale żyją jeszcze wśród nas pamiętający te straszne czasy. Składane są wieńce i kwiaty, przypinane do ubrań żonkile.

Tradycyjnie hołd Powstańcom oddali w pierwszym szeregu przedstawiciele Stowarzyszeń: „Dzieci Holocaustu” i Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej na czele z prezesem Janem Okuliczem.






Drodzy czytelnicy, Marzec jest szczególnym miesiącem – z uwagi na kolejną fale emigracji polskich Żydów, wymuszonych przez ówczesny reżym komunistyczny. To była bolesna strata dla Polski, jaka by ona wtedy nie była. Wyjechało 13 tys. najbardziej wartościowych polskich obywateli, co również łączyło się z wielką ilością osobistych dramatów, ludzi z różnych pokoleń. Do dzisiaj tęsknota za Polską przebija ich wspomnień korespondencji czy twórczości. Doskonale udało się władzy komunistycznej podgrzać, na wiele lat polski antysemityzm.

Wyrazem wspomnień tamtych tragicznych wydarzeń są coroczne spotkania na warszawskim Dworcu Gdańskim, skąd wyruszali w nieznane, z paszportem w jedną stronę.

​Ten Marzec został na zawsze w świadomości i pamięci starszego pokolenia, również nie licznych żyjących Kombatantów i Dzieci Holokaustu. Niech tamte tragiczne wydarzenia przypomną młodemu pokoleniu jak to było. Zachęcamy również do oglądania wielu filmów, kronik z Marca 1968.

Żydzi w Polsce – Marzec 1968

Marzec 1968 to jedno z najważniejszych i najbardziej bolesnych wydarzeń w powojennej historii Polski. Wydarzenia te były związane zarówno z protestami studenckimi przeciwko władzy komunistycznej, jak i z prowadzoną przez władze kampanią antysemicką, która doprowadziła do przymusowej emigracji tysięcy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego.

Tło wydarzeń

W drugiej połowie lat 60. Polska znajdowała się pod rządami komunistycznej partii kierowanej przez Władysław Gomułkę. W kraju narastało niezadowolenie społeczne związane z ograniczeniem wolności słowa, cenzurą oraz trudną sytuacją gospodarczą. Jednym z symbolicznych momentów napięcia było zdjęcie z afisza spektaklu Dziady w Teatr Narodowy w Warszawie, co wywołało protesty środowisk akademickich.

8 marca 1968 roku na dziedzińcu Uniwersytet Warszawski odbyła się demonstracja studentów domagających się wolności słowa i przywrócenia relegowanych studentów. Protest został brutalnie rozpędzony przez milicję i oddziały tzw. aktywu robotniczego, a w kolejnych dniach demonstracje rozprzestrzeniły się na inne miasta akademickie.

Kampania antysemicka

Władze komunistyczne wykorzystały protesty jako pretekst do rozpoczęcia szeroko zakrojonej kampanii antysemickiej. Propaganda państwowa oskarżała osoby pochodzenia żydowskiego o inspirowanie protestów i działanie przeciwko państwu. W retoryce władz pojawiło się określenie „syjoniści”, które w praktyce stało się pretekstem do dyskryminacji obywateli polskich pochodzenia żydowskiego.

Publiczne wystąpienie Władysław Gomułka z 19 marca 1968 roku uznawane jest za moment, który legitymizował tę kampanię. W jej wyniku wiele osób zostało zwolnionych z pracy w administracji, wojsku, uczelniach i instytucjach kultury.

Emigracja Żydów z Polski

W latach 1968–1972 około 13 tysięcy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego zostało zmuszonych do opuszczenia kraju. Osoby te często musiały zrzec się obywatelstwa polskiego i wyjeżdżały z dokumentem podróży zamiast paszportu. Wielu z nich osiedliło się w krajach Europy Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych, Izraelu czy Skandynawii.

Wyjazdy te oznaczały dramatyczne rozdzielenie rodzin oraz znaczące zubożenie polskiego życia naukowego, kulturalnego i społecznego.

Znaczenie historyczne

Wydarzenia marcowe stały się symbolem:

  • walki młodego pokolenia o wolność słowa i prawa obywatelskie,
  • wykorzystania propagandy państwowej do szerzenia uprzedzeń narodowościowych,
  • jednej z największych powojennych fal emigracji z Polski.

Dziś Marzec 1968 jest upamiętniany jako ważna lekcja historii – przypomnienie o konsekwencjach nienawiści, dyskryminacji i manipulacji politycznej. W wielu instytucjach kultury, szkołach i organizacjach społecznych prowadzone są działania edukacyjne, które mają na celu zachowanie pamięci o losach polskich Żydów zmuszonych do opuszczenia swojego kraju.

Kalendarium wydarzeń – Marzec 1968

30 stycznia 1968

Władze decydują o zdjęciu z repertuaru spektaklu Dziady w Teatr Narodowy w Warszawie. Decyzja wywołuje protesty studentów i środowisk intelektualnych.

luty 1968

Narastają napięcia w środowiskach akademickich. Z Uniwersytet Warszawski zostają usunięci studenci zaangażowani w protesty – m.in. Adam Michnik i Henryk Szlajfer.

8 marca 1968

Na dziedzińcu Uniwersytet Warszawski odbywa się demonstracja w obronie relegowanych studentów i wolności słowa. Protest zostaje brutalnie rozpędzony przez milicję oraz tzw. aktyw robotniczy.

9–11 marca 1968

Protesty studenckie rozszerzają się na inne ośrodki akademickie w Polsce, m.in. w Kraków, Łódź, Poznań i Wrocław.

19 marca 1968

W przemówieniu publicznym Władysław Gomułka oskarża „syjonistów” o inspirowanie protestów. Wystąpienie to staje się początkiem oficjalnej kampanii antysemickiej.

1968–1972

Rozpoczyna się fala emigracji obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Około 13 tysięcy osób opuszcza Polskę, często zmuszonych do rezygnacji z obywatelstwa.

Znaczenie pamięci o Marcu 1968

Dziś wydarzenia Marca 1968 są ważną częścią pamięci historycznej. Przypominają o skutkach propagandy, dyskryminacji i ograniczania wolności obywatelskich. W wielu instytucjach edukacyjnych i społecznych organizowane są spotkania, wystawy i działania upamiętniające losy osób zmuszonych do opuszczenia Polski.


W 83 Rocznicę Powstania w Getcie Warszawskim

Getto warszawskie, utworzone przez niemieckie władze okupacyjne w październiku 1940 roku, stało się największym gettem w Europie. 16 listopada 1940 roku oficjalnie zamknięto jego granice, odcinając murem od reszty miasta. Ocenia się, iż moment zamknięcia murów przypadł na dobrze przygotowany grunt. Niemcy bowiem, politykę terroru z poniżaniem Żydów i bezczeszczeniem ich godności prowadzili od początku wojny. Zaplanowanej odgórnie akcji eksterminacyjnej w getcie na każdym kroku towarzyszyła hitlerowska propaganda antysemicka. Przykładem był plakat ze wstrętnym pająkiem o wielkim dziobie i napisem „Żyd„, a zewsząd hasła: „Żyd = wesz = tyfus”. Cynicznym dopełnieniem tej propagandy było oznajmienie, iż koniecznością i celem powstania getta jest walka z epidemią tyfusu

Na powierzchni zaledwie 300 hektarów stłoczono ok. 37% żydowskiej ludności Warszawy, a także przesiedlonych z innych rejonów. Należy sobie uświadomić, że w rejon, gdzie wcześniej mieszkało około 120 tys. ludzi, po przesiedleniu gnieździło się nagle około 450 tysięcy. Przeludnienie szybko skutkowało rozprzestrzenianiem się epidemii chorób zakaźnych i ogromnej śmiertelności. Racje żywnościowe wynoszące 5 dkg chleba dziennie i kilogram marmolady miesięcznie doprowadziły szybko do powszechnego głodu.  Ale nawet i w takiej sytuacji w wielu domach powstawały komitety przygotowujące zupy dla tych, którzy nie mieli co jeść. Ta solidarna, znacząca dla przetrwania społeczna pomoc powstawała w getcie wyłącznie z własnych zasobów materialnych. Jednak ogólnie, warunki tam panujące były coraz tragiczniejsze.W efekcie, śmiertelność w getcie wynosiła co najmniej 5 tysięcy osób miesięcznie.  Szacuje się, że przeszło 100 tysięcy mieszkańców getta umarło z powodu głodu i chorób. Marek Edelman stwierdził niegdyś z sarkazmem, że gdyby Niemcy w swym morderczym zapędzie tak się nie spieszyli z akcjami likwidacyjnymi, to do końca wojny nie byłoby już śladu po warszawskim getcie (!..)

Maleńkim promykiem w mrokach getta był fakt, że zbrodniczy okupant spróbował tu nawet polityki „kija i marchewki”. Otoż szczęśliwienie zakazał organizowaniakoncertów i przedstawieńteatralnychdo lata 1942 roku (przed Wielką Akcją Likwidacyjną). Oczywiście, wynikało to z cynicznej chęci pokazania pozorów „normalnego życia” w getcie. Paradoksalnie z drugiej strony, wspólna aktywność artystów i widzów stała się formą psychicznej samoobrony przed barbarzyńskim terrorem w getcie. Działało tam kilka scen teatralno – kabaretowych, m.in. Teatr Femina, czy kawiarnia literacka Sztuka (ul. Leszno 2). Występowali w nich znani artyści warszawskich scen, w tym Władysław Szpilman, Wiera Gran, i inni. Sale były przepełnione..

Jednak czas Wielkiej Akcji Likwidacyjnej nieubłaganie nadszedł. Od 22 lipca do 21 września 1942 r. wywieziono do obozu zagłady w Treblince blisko 300 tys. osób. Początkowo, dla większości z nich planowe wymordowanie całego narodu wydawało się pomysłem tak szalonym, że trudno się dziwić, iż ludzie nie byli w stanie dopuścić do siebie tej myśli. Ale wabieni byli obietnicą przesiedlenia na Wschód i otrzymaniem racji żywnościowej po przyjściu na Umschlagplatz, gdzie przy wejściu do wagonu dostaną trzy kilogramy chleba i kilogram marmolady. Początkowo tę drugą obietnicę sporadycznie spełniano.  Wówczas nawet najbardziej buntowniczy element z getta, czyli żydowski lumpenproletariat, potulnie ustawiał się w szeregi na rampie (!..). Wkrótce jednak zaniechano „żywnościowej przynęty”, a upychane do bydlęcych wagonów (po 100, bez wody i dostępu do urządzeń sanitarnych) kolejne partie nieszczęśników były już uświadomione, że podróż ich zakończy się w Treblince.

Pozostali mieszkańcy, wiedząc, że machina Zagłady toczy się już coraz szybciej, podjęli decyzję walki zbrojnej, chcąc umrzeć godnie w walce z bezwzględnym ludobójcą, zadając mu jak najwięcej strat.          

Jeszcze podczas Wielkiej Akcji działacze żydowscy utworzyli Żydowską Organizację Bojową (ŻOB), na czele której stanął Mordechaj Anielewicz. Inną konspiracyjną organizacją żydowską w stołecznym getcie był Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) z ich dowódcą Pawłem Frenkelem.  (ŻZW) był tajną organizacją zbrojną w getcie warszawskim, założoną jesienią 1942 roku przez rewizjonistycznych syjonistów (Betar). W przeciwieństwie do ŻOB, ŻZW zrzeszał głównie byłych oficerów Wojska Polskiego, co pozornie nadawało im bardziej profesjonalny charakter.

Kiedy 18 stycznia 1943 r. Niemcy zaczęli kolejną akcję wysiedleńczą, napotkali pierwszy zbrojny opór żydowskich organizacji. Ludność cywilna szukała w tym czasie schronienia przed wywiezieniem, w różnych kryjówkach.

W dniach 20–22 kwietnia toczyły się ciężkie walki w tzw. Szopie szczotkarzy, czyli w kwartale ulic: Świętojerska, Wałowa, Franciszkańska, Bonifraterska. Broniło się tam pięć grup pod dowództwem Marka Edelmana. Regularne walki trwały jeszcze przez kilka dni, potem znacznie osłabły i miały charakter coraz bardziej incydentalny. 8 maja, bunkier przy ul. Miłej 18, gdzie ukrywali się Anielewicz i wielu członków Żydowskiej Organizacji Bojowej został odkryty przez Niemców, cywilów wyciągnięto, zaś członkowie ŻOB popełnili samobójstwo. Garstce ŻOBowców udało się uciec. Dowództwo nad nimi przejął Marek Edelman, który jeszcze tego samego dnia (8 maja), lecz w nocy, poprowadził grupę około 50 bojowników i cywilów do kanałów, przez właz przy

19 kwietnia 1943 r., w przeddzień święta Pesach, niemieckie oddziały wkroczyły do getta, by je ostatecznie zlikwidować. Dzień ten przyjmujemy jako początek Powstania.  300–500 członków ŻOB (dowódca Mordechaj Anielewicz) i 250 ŻZW (dowódca Paweł Frenkel) stanęło do nierównej walki z wrogiem. Pierwsze starcia miały miejsce na skrzyżowaniach ulic Gęsiej i Nalewek oraz Miłej i Zamenhofa, gdzie bojowcy ŻOB zmusili wkraczające kolumny niemieckie do wycofania się z terenu getta. Potem walka rozgorzała na placu Muranowskim, na którym broniły się oddziały ŻZW.

ulicy Franciszkańskiej 22.Ocalałych odnalazł Symcha Ratajzer (ps. „Kazik”), który przy pomocy polskich kanalarzy wyprowadził grupę na stronę „aryjską”.  Bojownicy wyszli na powierzchnię rano 10 maja przy ulicy Prostej (róg ul. Twardej), skąd zostali zabrani podstawioną ciężarówką do lasów w okolicach Łomianek. W grupie tej znajdowała się również Cywia Lubetkin (ps. „Celina”), która niedługo potem wraz z mężem Icchakiem Cukiermanem (jednym z przywódców ŻOB działającym po aryjskiej stronie getta) oraz Markiem Edelmanem brali udział w Powstaniu warszawskim.

Tymczasem w getcie, Niemcy na rozkaz dowodzącego akcją likwidacyjną Gruppenführera SS Jürgena Stroopa wysadzali odkryte bunkry oraz wzniecali pożary, aby zmusić ludność ukrywającą się w budynkach do wyjścia, albo zgładzić ich przez zaczadzenie lub spalenie żywcem. Ostatecznie Powstanie w getcie warszawskim zakończyło się 16 maja 1943 roku. Symbolicznym jego końcem było wysadzenie przez Niemców Wielkiej Synagogi na ul. Tłomackie i spalenie dzielnicy żydowskiej przez oddziały Jürgena Stroopa. Powstanie nie zakończyło się kapitulacją; większość bojowców zginęła, a getto zostało zrównane z ziemią.

Dodatkowe informacje:

  1. W ŻOB na 220 bojowców było 50-60 członków Bundu.  W getcie te podziały na syjonistów i bundowców nie miały znaczenia.
  2. ŻZW powstał pod koniec 1942 roku w getcie.  Składał się głównie z przedwojennych członków prawicowego ruchu syjonistycznego Betar oraz byłych oficerów i podoficerów Wojska Polskiego. Ich główna kwatera  mieściła się przy ul. Muranowskiej 7/9. To właśnie tam, na placu Muranowskim, stoczono jedną z największych bitew powstania, a nad gettem powiewały dwie flagi: żydowska (biało-niebieska) i polska (biało-czerwona).

79 rocznica Pogromu Kieleckiego

Powojenna Polska była przestrzenią głębokich przemian i napięć. Kraj znajdował się pod silnym wpływem ZSRR, a nowy system władzy opierał się na aparacie przemocy, kontroli i indoktrynacji. W tym samym czasie wracający z obozów zagłady oraz repatrianci żydowskiego pochodzenia napotykali wrogość społeczną, często wynikającą z lęku przed utratą nielegalnie przejętego mienia, ale również z utrwalonych stereotypów i resentymentów.

Antysemityzm, który przed wojną miał silne podłoże religijno-społeczne, przetrwał także okupację i przybrał nowe formy. W powojennym dyskursie często pojawiały się oskarżenia o rzekome powiązania Żydów z reżimem komunistycznym („żydokomuna”), co pogłębiało społeczną niechęć i stwarzało podatny grunt dla eskalacji przemocy.

Antysemityzm, który przed wojną miał silne podłoże religijno-społeczne, przetrwał także okupację i przybrał nowe formy. W powojennym dyskursie często pojawiały się oskarżenia o rzekome powiązania Żydów z reżimem komunistycznym („żydokomuna”), co pogłębiało społeczną niechęć i stwarzało podatny grunt dla eskalacji przemocy.

Zgliszcza i zniszczenia w budynku przy ul. Planty – miejsce zamieszkania ocalałych Żydów i siedziby lokalnych instytucji żydowskich, które padło ofiarą pogromu

Kobiety opłakujące zmarłych – sceny żałoby i rozpaczy po pogromie,

Bezpośrednią przyczyną pogromu była plotka o tzw. mordzie rytualnym. Zaginiony 9-letni chłopiec Henryk Błaszczyk po powrocie do domu oświadczył, że był przetrzymywany przez Żydów. Ta nieprawdziwa informacja została szybko podchwycona przez lokalnych mieszkańców oraz funkcjonariuszy milicji i UB. 4 lipca tłum – wzmocniony przez żołnierzy i milicjantów – wtargnął do budynku Komitetu Żydowskiego przy ul. Planty 7/9 w Kielcach. Doszło do brutalnej napaści, w której ofiary były bite, torturowane i zabijane, również w szpitalu i na ulicach miasta.

Znaczący udział funkcjonariuszy państwowych w pogromie budzi poważne wątpliwości co do ich roli. Zamiast tłumić zamieszki, niejednokrotnie aktywnie uczestniczyli w przemocy. Ta okoliczność stała się podstawą wielu hipotez o możliwym udziale służb bezpieczeństwa w prowokowaniu wydarzenia.

Pogrom został potępiony przez władze PRL oraz środowiska międzynarodowe, m.in. Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Światowy Kongres Żydów. W odpowiedzi przeprowadzono błyskawiczne procesy pokazowe, w których dziewięć osób skazano na karę śmierci i wykonano wyroki w trybie natychmiastowym. Choć formalnie władza potępiła pogrom, reakcja ta miała także funkcję propagandową – ukierunkowaną na wykazanie, że winę ponoszą „elementy reakcyjne” i „wrogowie ludowej władzy”.

Najpoważniejszą konsekwencją wydarzenia była jednak fala emigracji ludności żydowskiej. Pogrom kielecki przekonał wielu ocalonych, że Polska nie jest bezpiecznym miejscem dla dalszego życia. Szacuje się, że do 1949 roku kraj opuściło około 100 tysięcy Żydów – była to największa powojenna emigracja tej społeczności.

Pogrom kielecki stał się przedmiotem licznych kontrowersji interpretacyjnych. Część historyków – m.in. Jan Tomasz Gross – podkreśla znaczenie głęboko zakorzenionego antysemityzmu w społeczeństwie jako głównej przyczyny wydarzeń. Inni, jak Piotr Gontarczyk, sugerują możliwość prowokacji ze strony komunistycznych służb specjalnych, mającej na celu konsolidację władzy poprzez wywołanie szoku społecznego.

Współczesna historiografia coraz częściej odchodzi od dychotomicznych ocen, akcentując złożoność sytuacji: interakcję społecznych nastrojów, politycznych kalkulacji, strukturalnej przemocy i lokalnych mechanizmów pogardy. Pogrom postrzegany jest jako wynik splecionych czynników psychologicznych, ideologicznych i systemowych.

Tłum i kolumny pogrzebowe – kondukt żałobny, transport trumien i uczestnicy pogrzebu ofiar pogromu

Trumny niesione na cmentarz.

Przez dziesięciolecia pogrom kielecki był tematem przemilczanym lub manipulowanym w oficjalnym dyskursie PRL. Dopiero przemiany ustrojowe lat 90. umożliwiły otwarte badania i publiczną debatę. W 1996 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski oficjalnie przeprosił za wydarzenia z 1946 roku, a Kielce stały się miejscem cyklicznych uroczystości upamiętniających ofiary.

Obecnie pamięć o pogromie kultywowana jest poprzez działalność instytucji takich jak Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach, pomniki, programy edukacyjne oraz badania naukowe. Temat ten obecny jest także w literaturze, filmie i teatrze, stając się symbolem konieczności zmierzenia się z trudną przeszłością.

Bibliografia:

  1. Blatman, D. (2001). The Death Marches: The Final Phase of Nazi Genocide. Harvard University Press.
  2. Engel, D. (1998). Patterns of Anti-Jewish Violence in Poland, 1944–1946. Yad Vashem Studies, 26, 43–85.
  3. Gontarczyk, P. (2000). Pogrom? Czy prowokacja? Fronda.
  4. Grabowski, J. (2011). Judenjagd: Polowanie na Żydów 1942–1945. Wydawnictwo Czarne.
  5. Gross, J. T. (2008). Fear: Anti-Semitism in Poland after Auschwitz. Princeton University Press.
  6. Libionka, D., & Skibiński, P. (2004). Akta sprawy karnej przeciwko sprawcom pogromu ludności żydowskiej w Kielcach 4 VII 1946. IPN.
  7. Michlic, J. B. (2006). Poland’s Threatening Other: The Image of the Jew from 1880 to the Present. University of Nebraska Press.
  8. Polonsky, A. (2012). The Jews in Poland and Russia: Volume III: 1914 to 2008. Littman Library of Jewish Civilization.
  9. Śpiewak, P. (2017). Pogrom Żydów w Kielcach 4 lipca 1946. Czerwone i Czarne.
  10. Tomaszewski, I. (1999). Żydzi w Polsce po II wojnie światowej: materiały z sesji naukowej. Instytut Historyczny UW.

Zbrodnia w Ponarach – tragedia litewskich Żydów

Przygotowania i wczesne etapy realizacji

Wilno zostało zajęte przez Wehrmacht 25 czerwca 1941 roku, w kilka dni po rozpoczęciu agresji III Rzeszy na Związek Radziecki. Niemal natychmiast przystąpiono tam do organizowania nowej, podległej Niemcom administracji. Miasto wraz z całą Litwą stało się częścią Komisariatu Rzeszy Wschód, obejmującego jeszcze Estonię, Łotwę, zachodnie skrawki współczesnej Białorusi i fragmenty dzisiejszego województwa podlaskiego. Od razu rozpoczęto też rozprawę z prawdziwą i wyimaginowaną opozycją. Do miasta wkraczały kolejne oddziały sił bezpieczeństwa, wyłapujące Żydów, działaczy komunistycznych i osób uznawanych za niebezpieczne dla niemieckich rządów na Litwie.

Szybko postępowało ograniczanie praw ludności żydowskiej, którą wkrótce zamknięto w gettach. Przedstawiciele wyznania mojżeszowego byli pozbawiani pracy i obligowani do noszenia identyfikujących ich opasek z Gwiazdą Dawida. Jako miejsce eksterminacji wybrano znajdujące się w odległości dziesięciu kilometrów od Wilna Ponary. Przed otwarciem przez III Rzeszę frontu wschodniego Sowieci budowali tam magazyny paliwa lotniczego. Prac jednak nie zdołali ukończyć. Efektem był szereg głębokich, wylanych betonem dołów, przez Niemców potraktowanych jako przestrzeń do gromadzenia zwłok.

Naziści nie byli jednak skłonni dokonać zbrodni własnymi rękami. Do pracy zaangażowali kolaboracyjną grupę policyjną o nazwie Ypatingasis būrys (z litewskiego: „policja bezpieczeństwa”). Tworzyli ją przede wszystkim Litwini, ale też kilku Rosjan i Polaków. Stanowiska kierownicze obejmowali zaś funkcjonariusze niemieccy. Przedstawiciele organizacji przynajmniej częściowo byli ukształtowani w drodze indoktrynacji, tym bardziej, że niektórzy z nich zostali zrekrutowani przed ukończeniem 16 roku życia. W ciągu trzech lat niemieckiej okupacji mieli uśmiercić według różnych szacunków od 80 do 100 tysięcy osób.

Przebieg i upamiętnienie

Zbrodnia w Ponarach rozpoczęła się na początku lipca 1941 roku. W pierwszej kolejności na miejsce trafiali mężczyźni pochodzenia żydowskiego. Do bram zakładanego obozu pędzeni byli z Wilna pieszo. Z dalszych miejsc, w tym z innych litewskich miast i ziem polskich, organizowano transporty samochodowe i kolejowe. Ofiary przez wiele godzin, a czasem nawet i dni, musiały w bardzo ciężkich warunkach oczekiwać na śmierć. Egzekucji dokonywano przy użyciu karabinów zwykłych lub maszynowych. Ciała trafiały do betonowych dołów, gdzie były przysypywane kolejnymi warstwami ziemi.

Najtragiczniejsze wydarzenia rozegrały się w Ponarach 2 września 1941 roku. W wyniku przeprowadzonej kilka dni wcześniej niemieckiej prowokacji, naziści przeprowadzili potężne łapanki i ściągnęli do obozu prawie 4 tysiące Żydów, w tym 2019 kobiet i 817 dzieci. Na wszystkich czekała śmierć. W wyniku prowadzonych w kolejnych miesiącach egzekucji zabito łącznie ponad 80 tysięcy osób. Poza ludnością żydowską znajdowało się wśród nich również kilka tysięcy radzieckich jeńców, około dwóch tysięcy Polaków i kilkudziesięciu Romów. Niektórym więźniom udało się uciec w drodze do Ponar – później część z nich ratowali mieszkańcy okolicznych obszarów.

Na krótko przed wkroczeniem armii radzieckiej do Wilna w 1944 roku funkcjonariusze III Rzeszy przystąpili do zacierania śladów zbrodni. Ofiary były ekshumowane i palone. Starano się także zniszczyć powstałą przy okazji dokumentację. W latach powojennych wielu sprawców zostało skazanych na kary śmierci lub dożywotniego pozbawienia wolności. Części z nich udało się uniknąć odpowiedzialności. Pamięć o ich ofiarach jednak przetrwała. O ich tragedii przypomina dziś między innymi wiersz wileńskiego Żyda, Noaha Wołkowskiego, „Kołysanka Ponar”. Za słowami poety: „To tu rosną groby. Zasadzili je wrogowie, patrz – już widać pąki. Teraz wszystkie drogi prowadzą do Ponar, żadna z powrotem.”

Przewijanie do góry