
Rocznica powstania obozu Gross Rosen
Pierwsza niedziela września to na Dolnym Śląsku dzień specjalny. Do Rogoźnicy jadą ludzie, maszerują harcerze, służby mundurowe, wojsko, grupy rekonstrukcyjne i miejscowi prominenci. Nie brakuje zwykłych obywateli, którym pamięć o historii tego strasznego miejsca jest nadal bliska.
Powstał w sierpniu 1940 toku jako filia KL Sachsenchausen i od razu stal się jednym z najcięższych obozów pracy niewolniczej w miejscowych kamieniołomach. Mordercza 12 godzinna praca ,głodowe racje żywnościowe, brak opieki lekarskiej, maltretowanie więźniów przez załogę SS- manów i więźniów funkcyjnych powodowały dużą śmiertelność, toteż obóz został zakwalifikowanych do najcięższych miejsc pracy przymusowej. Szybko też obok głównego obozu powstało ok. 100 filii mniejszych niż centrala. W tych podobozach więźniarkami były w większości Żydówki.
Przez całość Gross Rosen przeszło 120 tysięcy więźniów , 40 tysięcy zamordowano. Zginęło 2500 jeńców radzieckich, wielu powstańców warszawskich, więźniowie z wrocławskiego Gestapo. Najtragiczniejsze były marsze ewakuacyjne w głąb Rzeszy.
Obóz w Rogoźnicy był przez wiele lat jakby miejscem zapomnianym. Zabudowania drewniane wraz z brama zostały rozebrane przez miejscową ludność. Przy takich obozach jak Oświęcim czy Majdanek , oddalony obóz pomiędzy granicami czeską i niemiecką , nie miał tej historycznej rangi, do której szybko powraca. Służą temu coroczne uroczystości oraz trud pracowników miejscowych i biura w Wałbrzychu.
Obecna nowa, tylko co mianowana, Pani Profesor dr hab. Dorota Sula od 20 lat zajmuje się historią tego miejsca, prowadzi liczne badania, poszukiwania i stara się odtworzyć to miejsce dla prawdy historycznej. Sekunduje jej dzielnie sprawdzony zespół wraz z Panią Renatą Paluch szefową Działu oświatowego.
Ostatnia uroczystość bez nadmiernej pompy i przemówień zgromadziła mnóstwo młodzieży , ludzi z kwiatami i wieńcami; wzruszający był apel poległych w wykonaniu dolnośląskich harcerzy. Pamięć o tym miejscu musi być kontynuowana
Pani Profesor dr hab. Sabina Bober Członkiem Honorowym Stowarzyszenia.
Odwiedziliśmy prof. Sabinę Ewę Bober w jej skromnym pokoiku na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Inspiracją do tej wizyty była wspaniała unikatowa monografia upamiętniająca społeczność żydowską w województwie lubelskim. Na 388 stronach książki „Pamięć jest naszym obowiązkiem” autorka opisuje historię Żydów w tym regionie. Od 2004 roku Polka, katoliczka bada dzieje Zagłady na terenie okupowanej Polski , a przecież Ściana wschodnia, polskie Kresy były zasiedlone przez wieki przez społeczność żydowską .Od 30 lat Pani Sabina zbiera materiały do swoich prac w tym historię miast i miasteczek, historię ich mieszkańców których życie zakończyła akcja Reinhardta. Z jej inicjatywy od ośmiu lat organizowane są w Lublinie obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Druga niezwykle cenna książka jej autorstwa to pozycja dotycząca samoobrony Żydów w mrocznych latach Holocaustu.”Jews Defending Themselves in The Shadows of the Holocaust” ukazała się jedynie po angielsku. Mamy nadzieje ,że nie jest to ostatnia Praca Pani prof. Bober
Co nas zdumiało to fala hejtu jaki ją spotkała gdy otrzymała tytuł „Ambasadora Województwa Lubelskiego”. Z jej inicjatywy w 80 miejscowościach postały tablice upamiętniające istnienie społeczności żydowskiej. Nie zdążyła dopełnić dzieła w 30 innych zapomnianych często miejscowościach gdzie żyła społeczność oceniana na nie mniej niż 50 procent obywateli wyznania mojżeszowego. Jej praca została dostrzeżona i wsparta przez centrum Szymona Wiesenthala w Paryżu.
Za te naprawdę wielki zasługi wybitnej historyczki zlikwidowano jej jednoosobową pracownię Studiów nad Holocaustem Żydów Polskich i Europejskich jak również odebrano kierownictwo oddziałem Upamiętniania Miejsc Martyrologii w Urzędzie Marszałkowskim. Stało się to bez wątpienia ze względów politycznych ,żeby nie użyć bardziej dosadnych określeń.
Uchwałą zarządu naszego Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i poszkodowanych w Drugiej Wojnie Światowej przyznajemy Pani Prof, dr.habilitowanej Honorowe Członkowstwo .
Jan Okulicz
Maciej Jurkowski

Informacje:
- Festiwal „Shalom mimo wszystko” w Orli
- W 83 Rocznice Powstania w Getcie Warszawskim
- Wydarzenia marcowe (Jacek Mazur)
- 17.11 Rocznica zamknięcia getta
- 75 lat TSKŻ w Polsce
- Wspólne stanowisko przewodniczącego zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce oraz dyrektora Muzeum Polin
- Trzecia część wspomnień Mariana Kalwarego
- Druga część wspomnień Mariana Kalwarego
- Pierwsza część wspomnień Mariana Kalwarego
Linki:
- Stowarzyszenie Drugie Pokolenie -Potomkowie ocalonych z Holocaustu.
- Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce
- Pracownia Studiów nad Holokaustem Żydów Polskich i Europejskich
Uchwałą zarządu Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II wojnie światowej przyznajemy Pani Magdalenie Gudzińskiej-Adamczyk Honorowe Członkostwo.



87 Rocznica wybuchu II wojny światowej.
Z okazji kolejnej rocznicy wybuchu II wojny światowej delegacja Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej – Przewodniczący Jan Okulicz – Kozaryn i v-ce Przewodniczący Maciej Jurkowski złożyli wieniec pod pomnikiem Żołnierzy i Oficerów Wojska Polskiego, Bojowników gett, ruchów oporu i Partyzantów poległych w II wojnie światowej, których miejsca pochowania są nieznane.




Źródło: Archiwum rodzinne.
Nie byłem w pierwszym kręgu jego przyjaciół. Znać się długo to nie znaczy dobrze. Przez ostatnie dwa lata do jego odejścia te kontakty się zacieśniły. Potrzebował mnie jak niegdyś przed laty…
Marian był gigantem. Drobny trochę schorowany, swoja siłą, prestiżem i historią, a czasem mądrością mógłby obdzielić wielu prezydentów. Słuchali go pilnie wszyscy, jego słowa tkwiły, zostawały w pamięci, słynne nie bądźcie obojętni. Myślę, że nigdy by się nie poniżył do rozmowy z Braunem. On świadek Zagłady dorastający w cieniu komór gazowych, skazany przez los obserwator ginięcia swojego narodu.
Jako młody dziennikarz nie zdawałem sobie ciężary gatunkowego Tego Człowieka. A było to tak:
Lata siedemdziesiąte, lekka gierkowska odwilż, Klub Dziennikarzy Kaczka zrzeszał nas sympatyków nart, weselszego życia na po nartach, w Szczyrku dziennikarskie mistrzostwa, pierwsze wyciągi, radosny dom FWP Drukarz.
Pierwszy raz Marian zaznaczył swoją obecność jak o drugiej w nocy wkroczył do rozbawionej jadalni i krzyknął: jazda do łóżek. Wiara ucichła.
Drugi raz na stoku slalomowym. Zapanowała cisza; uwaga jedzie Marian. Jechał tak jak umiał, żadne tam christianie, pakowanie się w bramki. Powoli łuki z pługu starą szkołą.
Trochę to trwało, ale były brawa. Miał duszę sportowca i bardzo to lubił.
Jakoś mnie wyłuskał z tłumu zaprosił mnie z moją panną do stolika. Kasia była malarką – w domu Turskich pełno był płócien. Mariana ewidentnie bawiło moje sportowe dziennikarstwo
Niedługo późną wiosną, a może już jesienią, na dziennikarskim rajdzie pojawił się z Żoną, Marian. Przyjechali nowiutkim Wartburgiem. Nie będę opisywał prób zręcznościowych za kierownicą. Liczył się udział. Kiedy jednak po półgodzinie oczekiwania nie widziałem go na mecie – komórek nie było – ruszyłem na poszukiwania. Po kilkunastu kilometrach zobaczyłem auto z uniesioną maską i zafrasowanego kierowcę. Sekundy trwało założenie fajki na świecę. Był zapalonym automobilistą, ale przez lata samochód był marzeniem, rarytasem.
Takie miałem z nim przygody, do czasu śmierci Mariana Kalwarego, gdy zaprosił mnie do domu i patrząc głęboko w oczy, powiedział „Musisz to wziąć. Kombatanci muszą istnieć. Pamięć o Holokauście jest najważniejsza”
Jan Okulicz Kozaryn
75 lat Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce.
List Prezesa Zarządu Jana Okulicza Kozaryna odczytany na Jubileuszu TSKŻ
Warszawa 15.10.2025
Szanowny Prezesie Arturze, Drogi Zarządzie, Koleżanki i Koledzy z TSKŻ,
Zaproszenie do udziału w tym wspaniałym Jubileuszu dało nam niekłamaną radość. Nasz starszy brat obchodzi 75-te urodziny. Największa, niezwykle szanowna i zasłużona organizacja żydowska w Polsce dożyła sędziwego wieku, a życie miała burzliwe i niełatwe. Wszak Życie Żydowskie w Polsce, którą przecież kochamy bywało trudne.
Studiowanie historii TSKŻ napawa dumą i podziwem dla kolejnych prezesów i zarządów, ich wytrwałości i charyzmy, przejścia przez koszmary 1968 roku, umiejętności przetrwania, hartu ducha.
Pozwólcie, że zacytuję słowa Michała Gerszta-Mostowicza z Wrocławia: „Bo prawda jest taka, że to TSKŻ przechował kulturę żydowską w najgorszym dla polskich Żydów czasie, czyli po Marcu 68…” „… w klubach TSKŻ zawsze się coś działo.”
Działo i dzieje się do dzisiaj.
Najtrafniej to ujęła Marta Rydz w ostatnim 10 numerze „Słowa Żydowskiego”. „Po transformacji systemowej w Polsce TSKŻ przekształcił się z reliktu epoki PRL w nowoczesną instytucję kultury. Towarzystwo nie tylko pielęgnuje pamięć o dziedzictwie polskich Żydów, ale aktywnie kształtuje nową otwartą przestrzeń, w której różnorodność i pamięć o przeszłości są najwyższymi wartościami. I choć w obliczu wzrastających napięć w świecie i w Polsce nie brakuje wyzwań, to dzięki TSKŻ żydowskie życie kulturalne pozostaje żywe i obecne przestrzeni publicznej”.
Nic dodać i nic ująć. To też wielka zasługa Artura Hofmana, który od 2006 roku prowadzi bezpiecznie, wraz ze swoją załogą, ten okręt przez wszystkie rafy.
Drogi, starszy bracie, za rok my też będziemy obchodzić na skromny jubileusz 35-lecia. I dlatego w poczuciu tego braterstwa życzymy:
Trzymajcie ten kurs w potrzebie zachowania naszej kultury, tradycji i pamięci.
Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej.
Jan Okulicz-Kozaryn
Przewodniczący
Rocznica wybuchu II wojny światowej
Kolejny 1 wrzesnia.Ciepły letni dzień chociaz jesien daje sygnały, Na żydowskim cmentarzu w Warszawie, cisza i spokój,wycieczka izraelskiej mlodzieży własnie zakończyła zwiedzanie, Jest za kilka minut południe. Rok temu spotkaliśmy sie z Rabinem Michaelem Schudrichem, Marianem Turskim, Arturem Hoffmanem. Była okragła data od wybuchu wojny .Na zawsze zostaną w pamięci i na kartach historii bombardowanie Wielunia, salwy z dział pancernika Schleswig Holstein ,wizytujacego Gdańsk, w kierunku załogi Westerplatte.
N cmentarzu nieco w bok od głownej alei stoją 2 pomniki -jeden starszy obrońcom Polski żołnierzom Zydowskim kampanii wrzesniowej, drugi czci pamięć
wszystkich poległyćh w drugiej wojnie światowej.Tam własnie umowiliśmy sie na spotkanie z Panem Ambasadorem Izraela Jaakowem Finkelsteinem..
Cmentarz zawsze skłania do zadumy Cmentarz żołnierski ma szczegolny charakter. Leża w równych szeregach ,nie wszyscy maja nazwiska czy stopnie wojskowe. Ich rodziny może nic o nich nie wiedza , a może tez nie przeżyły wojny.
W kampanii wrzesniowej pod broń wezwano 120 tysięcy zółnierzy Żydow.,około 30 tysięcy poległo,60 tysięcy trafiło do niewoli. To dane szacunkowe,W calej wojennej zawierusze walczyło na roznych frontach ponad póltora miliona Żydow,
Tym wszystkim dzielnym ludziom złożyliśmy nasz kwiaty i nagrobne kamienie.
Cześć ich pamięci
Jan Okulicz
22.07.2025 Marsz Pamięci.
To był piękny marsz. Po raz 14 ty przed pomnikiem na umschlag placu zebrali się ludzie” Marsz żywych” którzy pamiętają wydarzenia i tragedie polskich żydów w warszawskim getcie. Jak powiedział rabin Michael Schudrich, jesli mozna powiedziec , że ten marsz osiągnął żydowska dojrzałość czyli „bar mycwę”, to właśnie w tych dniach nastąpiło
22 lipca 1942 roku, to początek wielkiej akcji eksterminacyjnej getta warszawskiego.Przez dwa miesiące wymordowano w Treblince blisko 300 tysięcy Żydow. Tegoroczny marsz Pamięci jak poprzednie ma uczcić ofiary tamtych wydarzeń i oddać hold największej społeczności żydowskiej przedwojennej europy.
Przemierzaliśmy symboliczną trasę od śmierci do życia. Wstążki pamięci z imąnami zamordowanych zawisly na ogrodzeniu ogrody Krasińskich twożąc wspólnie Pomnik Pamięci.
W okolicznościowej broszurze wydanej przez Żydowski Instytut Historyczny czytamy ” Tegoroczny Marsz Pamięci jest poświęcony muzyczkom i muzykam z getta warszawskiego. Ich silnie zaznaczaJący się udział w jego życiu kulturalnym stanowił zjawisko nieznane w takiej skali i natężeniu w żadnej innej dzielnicy żydowskiej utworzonej przez Niemców w okupowanej Polsce. Muzycy byli bez wątpienia jedną z najliczniejszych grup zawodowych wśród kadr artystycznych działających na terenie getta w Warszawie. Jak wynika z listy, getto warszawskie było miejscem, w którym skrzyżowały się losy muzyków pochodzących z różnych miast i krajów. Większość z nich urodziła się jednak i mieszkała przed wojną w Warszawie. Jako członkowie orkiestr symfonicznych , teatrów muzycznych, oper i operetek, a także chórów i zespołów wokalno – muzycznych, mieli oni duży wpływ na kształt życia muzycznego nie tylko stolicy , ale i całej Polski. Największą instytucją muzyczną w getcie warszawskim, skupiającą wokół siebie licznych przedstawicieli środowiska muzycznego, była powołana jesienią 1940 roku Żydowska Orkiestra Symfoniczna. Koncertowała z utalentowanymi solistkami i solistami pod batutą czterech wybitnych dyrygentów: Adama Furmańskiego, Mariana Neuteicha, Szymona Pullmana i Izraela Hamermana. W getcie działały także różne orkiestry kameralne, dancingowe i jazzowe, w tym orkiestra Żydowskiego Służby Porządkowej, a także liczne chóry (synagogalne, teatralne, rewelersów, dziecięce, żeńskie lub mieszane itp.) kierowane przez zasłużonych dyrygentów i dyrygentki, jak Dawid Ajzensztadt, Abraham Cwi Dawidowicz, Izrael Fajwiszys, Jakub Glatsztejn , Anna Osser i Icchak Zaks. „



WSPÓLNE STANOWISKO PRZEWODNICZĄCEGO ZARZĄDU STOWARZYSZENIA ŻYDOWSKI INSTYTUT HISTORYCZNY W POLSCE ORAZ DYREKTORA MUZEUM POLIN
| 84 lata temu w Jedwabnem grupa mieszkańców, za wiedzą i z inspiracji niemieckiego okupanta, dokonała okrutnej zbrodni, mordując kilkuset żydowskich sąsiadów. Wśród osób spalonych w stodole były dzieci, kobiety i starcy. Fala antyżydowskiej przemocy wywołanej głównie ludobójczą polityką nazistów po inwazji na ZSRS latem 1941 roku przelała się przez ziemie Rzeczpospolitej, a krwawe żniwo zebrała obok Jedwabnego między innymi w Szczuczynie, Wąsoszu i Radziłowie. We wszystkich tych miejscowościach i wielu innych aktywny udział lokalnej społeczności oraz jej bezpośrednie sprawstwo zostało zbadane, udokumentowane i dowiedzione przez organy i instytucje mające kompetencje naukowe badawcze i śledcze, z IPN na czele. Zamiast zadumy, refleksji i modlitwy byliśmy niestety w tym roku (choć do incydentów dochodziło wcześniej) świadkami bezprecedensowego ataku na pamięć o ofiarach, prawdę historyczną i wreszcie polską rację stanu. Zaczęło się od konfrontacyjnych „upamiętnień” zawierających treści mające zafałszować przebieg pogromu w Jedwabnem. Nie obyło się bez, tradycyjnych już niestety, prób zakłócenia uroczystości rocznicowych. Prawdziwym horrendum był natomiast wywiad, którego jednej z rozgłośni radiowych udzielił były kandydat na najwyższy urząd państwowy, słusznie przerwany po słowach będących jaskrawym złamaniem prawa: oto jeden z polskich europosłów poddał w wątpliwość istnienie komór gazowych w niemieckiej, nazistowskiej fabryce śmierci Auschwitz-Birkenau. Kwestionowanie Zagłady jest nie tylko przestępstwem, ale dowodem całkowitego moralnego upadku. Słuszna jest reakcja wielu autorytetów i instytucji na tę hańbę, słuszne jest domaganie się efektywnego egzekwowania prawa. My także wspieramy prokuratorów, którzy w nie zawsze sprzyjających warunkach prowadzą w tej i podobnych sprawach postępowania przeciwko osobom i środowiskom posługującym się antysemityzmem jako narzędziem w zdobywaniu popularności. Oby nie zabrakło im determinacji i odwagi, oby nie zabrakło jej także mediom mającym szczególne obowiązki związane z ustanawianiem standardów publicznej debaty. Niestety niektórym reakcjom po wydarzeniach w Jedwabnem przyglądamy się z rosnącymi obawami. Trudno zrozumieć i zaakceptować stanowisko profesora kierującego do niedawna dużym instytutem historycznym, który publicznie żyruje narrację skrajnych środowisk podważających prawdę o wydarzeniach w Jedwabnem. Ponieważ jesteśmy przekonani, że nie mamy już do czynienia z serią incydentów, ale świadomie realizowanym procesem zamachu na prawdę historyczną i systematycznym manipulowaniem historią, co najmniej w równym stopniu martwi nas jednak milczenie. Rację mają ci, którzy twierdzą, że jest to test dla polskiej klasy politycznej. Samotność była jednym z najdotkliwszych doznań obecnych we wspomnieniach ofiar Holokaustu: nielicznych, którzy przetrwali i tych, których Zagłada pochłonęła. Apelujemy do najważniejszych osób w państwie, z Panem Prezydentem elektem na czele, oraz polityków wszystkich opcji tworzących rząd i zasiadających w opozycyjnych ławach o aktywne działania na rzecz wyrugowania ze strefy publicznej języka negacjonizmu, kłamstwa i antyżydowskiej obsesji. To już naprawdę najwyższa pora na nieobojętność. Nie dopuśćcie Państwo, by Żydzi w Polsce znów byli samotni. Piotr Wiślicki – przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce Zygmunt Stępiński – dyrektor Muzeum POLIN |
