Drodzy czytelnicy, Marzec jest szczególnym miesiącem – z uwagi na kolejną fale emigracji polskich Żydów, wymuszonych przez ówczesny reżym komunistyczny. To była bolesna strata dla Polski, jaka by ona wtedy nie była. Wyjechało 13 tys. najbardziej wartościowych polskich obywateli, co również łączyło się z wielką ilością osobistych dramatów, ludzi z różnych pokoleń. Do dzisiaj tęsknota za Polską przebija ich wspomnień korespondencji czy twórczości. Doskonale udało się władzy komunistycznej podgrzać, na wiele lat polski antysemityzm.
Wyrazem wspomnień tamtych tragicznych wydarzeń są coroczne spotkania na warszawskim Dworcu Gdańskim, skąd wyruszali w nieznane, z paszportem w jedną stronę.
Ten Marzec został na zawsze w świadomości i pamięci starszego pokolenia, również nie licznych żyjących Kombatantów i Dzieci Holokaustu. Niech tamte tragiczne wydarzenia przypomną młodemu pokoleniu jak to było. Zachęcamy również do oglądania wielu filmów, kronik z Marca 1968.

Tło wydarzeń
W drugiej połowie lat 60. Polska znajdowała się pod rządami komunistycznej partii kierowanej przez Władysław Gomułkę. W kraju narastało niezadowolenie społeczne związane z ograniczeniem wolności słowa, cenzurą oraz trudną sytuacją gospodarczą. Jednym z symbolicznych momentów napięcia było zdjęcie z afisza spektaklu Dziady w Teatr Narodowy w Warszawie, co wywołało protesty środowisk akademickich.
8 marca 1968 roku na dziedzińcu Uniwersytet Warszawski odbyła się demonstracja studentów domagających się wolności słowa i przywrócenia relegowanych studentów. Protest został brutalnie rozpędzony przez milicję i oddziały tzw. aktywu robotniczego, a w kolejnych dniach demonstracje rozprzestrzeniły się na inne miasta akademickie.
Informacje:
- Wydarzenia marcowe (Jacek Mazur)
- 17.11 Rocznica zamknięcia getta
- 75 lat TSKŻ w Polsce
- Wspólne stanowisko przewodniczącego zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce oraz dyrektora Muzeum Polin
- Trzecia część wspomnień Mariana Kalwarego
- Druga część wspomnień Mariana Kalwarego
- Pierwsza część wspomnień Mariana Kalwarego
Linki:
- Stowarzyszenie Drugie Pokolenie -Potomkowie ocalonych z Holocaustu.
- Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce
Żydzi w Polsce – Marzec 1968
Marzec 1968 to jedno z najważniejszych i najbardziej bolesnych wydarzeń w powojennej historii Polski. Wydarzenia te były związane zarówno z protestami studenckimi przeciwko władzy komunistycznej, jak i z prowadzoną przez władze kampanią antysemicką, która doprowadziła do przymusowej emigracji tysięcy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego.


Kampania antysemicka
Władze komunistyczne wykorzystały protesty jako pretekst do rozpoczęcia szeroko zakrojonej kampanii antysemickiej. Propaganda państwowa oskarżała osoby pochodzenia żydowskiego o inspirowanie protestów i działanie przeciwko państwu. W retoryce władz pojawiło się określenie „syjoniści”, które w praktyce stało się pretekstem do dyskryminacji obywateli polskich pochodzenia żydowskiego.
Publiczne wystąpienie Władysław Gomułka z 19 marca 1968 roku uznawane jest za moment, który legitymizował tę kampanię. W jej wyniku wiele osób zostało zwolnionych z pracy w administracji, wojsku, uczelniach i instytucjach kultury.
Emigracja Żydów z Polski
W latach 1968–1972 około 13 tysięcy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego zostało zmuszonych do opuszczenia kraju. Osoby te często musiały zrzec się obywatelstwa polskiego i wyjeżdżały z dokumentem podróży zamiast paszportu. Wielu z nich osiedliło się w krajach Europy Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych, Izraelu czy Skandynawii.
Wyjazdy te oznaczały dramatyczne rozdzielenie rodzin oraz znaczące zubożenie polskiego życia naukowego, kulturalnego i społecznego.
Znaczenie historyczne
Wydarzenia marcowe stały się symbolem:
- walki młodego pokolenia o wolność słowa i prawa obywatelskie,
- wykorzystania propagandy państwowej do szerzenia uprzedzeń narodowościowych,
- jednej z największych powojennych fal emigracji z Polski.
Dziś Marzec 1968 jest upamiętniany jako ważna lekcja historii – przypomnienie o konsekwencjach nienawiści, dyskryminacji i manipulacji politycznej. W wielu instytucjach kultury, szkołach i organizacjach społecznych prowadzone są działania edukacyjne, które mają na celu zachowanie pamięci o losach polskich Żydów zmuszonych do opuszczenia swojego kraju.

Kalendarium wydarzeń – Marzec 1968
30 stycznia 1968
Władze decydują o zdjęciu z repertuaru spektaklu Dziady w Teatr Narodowy w Warszawie. Decyzja wywołuje protesty studentów i środowisk intelektualnych.
luty 1968
Narastają napięcia w środowiskach akademickich. Z Uniwersytet Warszawski zostają usunięci studenci zaangażowani w protesty – m.in. Adam Michnik i Henryk Szlajfer.
8 marca 1968
Na dziedzińcu Uniwersytet Warszawski odbywa się demonstracja w obronie relegowanych studentów i wolności słowa. Protest zostaje brutalnie rozpędzony przez milicję oraz tzw. aktyw robotniczy.
9–11 marca 1968
Protesty studenckie rozszerzają się na inne ośrodki akademickie w Polsce, m.in. w Kraków, Łódź, Poznań i Wrocław.
19 marca 1968
W przemówieniu publicznym Władysław Gomułka oskarża „syjonistów” o inspirowanie protestów. Wystąpienie to staje się początkiem oficjalnej kampanii antysemickiej.
1968–1972
Rozpoczyna się fala emigracji obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Około 13 tysięcy osób opuszcza Polskę, często zmuszonych do rezygnacji z obywatelstwa.
Znaczenie pamięci o Marcu 1968
Dziś wydarzenia Marca 1968 są ważną częścią pamięci historycznej. Przypominają o skutkach propagandy, dyskryminacji i ograniczania wolności obywatelskich. W wielu instytucjach edukacyjnych i społecznych organizowane są spotkania, wystawy i działania upamiętniające losy osób zmuszonych do opuszczenia Polski.

Źródło: Archiwum rodzinne.
Nie byłem w pierwszym kręgu jego przyjaciół. Znać się długo to nie znaczy dobrze. Przez ostatnie dwa lata do jego odejścia te kontakty się zacieśniły. Potrzebował mnie jak niegdyś przed laty…
Marian był gigantem. Drobny trochę schorowany, swoja siłą, prestiżem i historią, a czasem mądrością mógłby obdzielić wielu prezydentów. Słuchali go pilnie wszyscy, jego słowa tkwiły, zostawały w pamięci, słynne nie bądźcie obojętni. Myślę, że nigdy by się nie poniżył do rozmowy z Braunem. On świadek Zagłady dorastający w cieniu komór gazowych, skazany przez los obserwator ginięcia swojego narodu.
Jako młody dziennikarz nie zdawałem sobie ciężary gatunkowego Tego Człowieka. A było to tak:
Lata siedemdziesiąte, lekka gierkowska odwilż, Klub Dziennikarzy Kaczka zrzeszał nas sympatyków nart, weselszego życia na po nartach, w Szczyrku dziennikarskie mistrzostwa, pierwsze wyciągi, radosny dom FWP Drukarz. Nie będę pisał o naszych ekscesach, nie pora i miejsce. W tej pięćdziesiątce braci po piórze para starszych dla nas Ludzi: Państwo Turscy.
Pierwszy raz Marian zaznaczył swoją obecność jak o drugiej w nocy wkroczył do rozbawionej jadalni i krzyknął: jazda do łóżek. Wiara ucichła.
Drugi raz na stoku slalomowym. Zapanowała cisza; uwaga jedzie Marian. Jechał tak jak umiał, żadne tam christianie, pakowanie się w bramki. Powoli łuki z pługu starą szkołą.
Trochę to trwało, ale były brawa. Miał duszę sportowca i bardzo to lubił.
Jakoś mnie wyłuskał z tłumu zaprosił mnie z moją panną do stolika. Kasia była malarką – w domu Turskich pełno był płócien. Mariana ewidentnie bawiło moje sportowe dziennikarstwo
Niedługo późną wiosną, a może już jesienią, na dziennikarskim rajdzie pojawił się z Żoną, Marian. Przyjechali nowiutkim Wartburgiem. Nie będę opisywał prób zręcznościowych za kierownicą. Liczył się udział. Kiedy jednak po półgodzinie oczekiwania nie widziałem go na mecie – komórek nie było – ruszyłem na poszukiwania. Po kilkunastu kilometrach zobaczyłem auto z uniesioną maską i zafrasowanego kierowcę. Sekundy trwało założenie fajki na świecę. Był zapalonym automobilistą, ale przez lata samochód był marzeniem, rarytasem.
Takie miałem z nim przygody, do czasu śmierci Mariana Kalwarego, gdy zaprosił mnie do domu i patrząc głęboko w oczy, powiedział „Musisz to wziąć. Kombatanci muszą istnieć. Pamięć o Holokauście jest najważniejsza”
Jan Okulicz Kozaryn
75 lat Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce.
List Prezesa Zarządu Jana Okulicza Kozaryna odczytany na Jubileuszu TSKŻ
Warszawa 15.10.2025
Szanowny Prezesie Arturze, Drogi Zarządzie, Koleżanki i Koledzy z TSKŻ,
Zaproszenie do udziału w tym wspaniałym Jubileuszu dało nam niekłamaną radość. Nasz starszy brat obchodzi 75-te urodziny. Największa, niezwykle szanowna i zasłużona organizacja żydowska w Polsce dożyła sędziwego wieku, a życie miała burzliwe i niełatwe. Wszak Życie Żydowskie w Polsce, którą przecież kochamy bywało trudne.
Studiowanie historii TSKŻ napawa dumą i podziwem dla kolejnych prezesów i zarządów, ich wytrwałości i charyzmy, przejścia przez koszmary 1968 roku, umiejętności przetrwania, hartu ducha.
Pozwólcie, że zacytuję słowa Michała Gerszta-Mostowicza z Wrocławia: „Bo prawda jest taka, że to TSKŻ przechował kulturę żydowską w najgorszym dla polskich Żydów czasie, czyli po Marcu 68…” „… w klubach TSKŻ zawsze się coś działo.”
Działo i dzieje się do dzisiaj.
Najtrafniej to ujęła Marta Rydz w ostatnim 10 numerze „Słowa Żydowskiego”. „Po transformacji systemowej w Polsce TSKŻ przekształcił się z reliktu epoki PRL w nowoczesną instytucję kultury. Towarzystwo nie tylko pielęgnuje pamięć o dziedzictwie polskich Żydów, ale aktywnie kształtuje nową otwartą przestrzeń, w której różnorodność i pamięć o przeszłości są najwyższymi wartościami. I choć w obliczu wzrastających napięć w świecie i w Polsce nie brakuje wyzwań, to dzięki TSKŻ żydowskie życie kulturalne pozostaje żywe i obecne przestrzeni publicznej”.
Nic dodać i nic ująć. To też wielka zasługa Artura Hofmana, który od 2006 roku prowadzi bezpiecznie, wraz ze swoją załogą, ten okręt przez wszystkie rafy.
Drogi, starszy bracie, za rok my też będziemy obchodzić na skromny jubileusz 35-lecia. I dlatego w poczuciu tego braterstwa życzymy:
Trzymajcie ten kurs w potrzebie zachowania naszej kultury, tradycji i pamięci.
Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej.
Jan Okulicz-Kozaryn
Przewodniczący
Rocznica wybuchu II wojny światowej
Kolejny 1 wrzesnia.Ciepły letni dzień chociaz jesien daje sygnały, Na żydowskim cmentarzu w Warszawie, cisza i spokój,wycieczka izraelskiej mlodzieży własnie zakończyła zwiedzanie, Jest za kilka minut południe. Rok temu spotkaliśmy sie z Rabinem Michaelem Schudrichem, Marianem Turskim, Arturem Hoffmanem. Była okragła data od wybuchu wojny .Na zawsze zostaną w pamięci i na kartach historii bombardowanie Wielunia, salwy z dział pancernika Schleswig Holstein ,wizytujacego Gdańsk, w kierunku załogi Westerplatte.
N cmentarzu nieco w bok od głownej alei stoją 2 pomniki -jeden starszy obrońcom Polski żołnierzom Zydowskim kampanii wrzesniowej, drugi czci pamięć
wszystkich poległyćh w drugiej wojnie światowej.Tam własnie umowiliśmy sie na spotkanie z Panem Ambasadorem Izraela Jaakowem Finkelsteinem..
Cmentarz zawsze skłania do zadumy Cmentarz żołnierski ma szczegolny charakter. Leża w równych szeregach ,nie wszyscy maja nazwiska czy stopnie wojskowe. Ich rodziny może nic o nich nie wiedza , a może tez nie przeżyły wojny.
W kampanii wrzesniowej pod broń wezwano 120 tysięcy zółnierzy Żydow.,około 30 tysięcy poległo,60 tysięcy trafiło do niewoli. To dane szacunkowe,W calej wojennej zawierusze walczyło na roznych frontach ponad póltora miliona Żydow,
Tym wszystkim dzielnym ludziom złożyliśmy nasz kwiaty i nagrobne kamienie.
Cześć ich pamięci
Jan Okulicz
22.07.2025 Marsz Pamięci.
To był piękny marsz. Po raz 14 ty przed pomnikiem na umschlag placu zebrali się ludzie” Marsz żywych” którzy pamiętają wydarzenia i tragedie polskich żydów w warszawskim getcie. Jak powiedział rabin Michael Schudrich, jesli mozna powiedziec , że ten marsz osiągnął żydowska dojrzałość czyli „bar mycwę”, to właśnie w tych dniach nastąpiło
22 lipca 1942 roku, to początek wielkiej akcji eksterminacyjnej getta warszawskiego.Przez dwa miesiące wymordowano w Treblince blisko 300 tysięcy Żydow. Tegoroczny marsz Pamięci jak poprzednie ma uczcić ofiary tamtych wydarzeń i oddać hold największej społeczności żydowskiej przedwojennej europy.
Przemierzaliśmy symboliczną trasę od śmierci do życia. Wstążki pamięci z imąnami zamordowanych zawisly na ogrodzeniu ogrody Krasińskich twożąc wspólnie Pomnik Pamięci.
W okolicznościowej broszurze wydanej przez Żydowski Instytut Historyczny czytamy ” Tegoroczny Marsz Pamięci jest poświęcony muzyczkom i muzykam z getta warszawskiego. Ich silnie zaznaczaJący się udział w jego życiu kulturalnym stanowił zjawisko nieznane w takiej skali i natężeniu w żadnej innej dzielnicy żydowskiej utworzonej przez Niemców w okupowanej Polsce. Muzycy byli bez wątpienia jedną z najliczniejszych grup zawodowych wśród kadr artystycznych działających na terenie getta w Warszawie. Jak wynika z listy, getto warszawskie było miejscem, w którym skrzyżowały się losy muzyków pochodzących z różnych miast i krajów. Większość z nich urodziła się jednak i mieszkała przed wojną w Warszawie. Jako członkowie orkiestr symfonicznych , teatrów muzycznych, oper i operetek, a także chórów i zespołów wokalno – muzycznych, mieli oni duży wpływ na kształt życia muzycznego nie tylko stolicy , ale i całej Polski. Największą instytucją muzyczną w getcie warszawskim, skupiającą wokół siebie licznych przedstawicieli środowiska muzycznego, była powołana jesienią 1940 roku Żydowska Orkiestra Symfoniczna. Koncertowała z utalentowanymi solistkami i solistami pod batutą czterech wybitnych dyrygentów: Adama Furmańskiego, Mariana Neuteicha, Szymona Pullmana i Izraela Hamermana. W getcie działały także różne orkiestry kameralne, dancingowe i jazzowe, w tym orkiestra Żydowskiego Służby Porządkowej, a także liczne chóry (synagogalne, teatralne, rewelersów, dziecięce, żeńskie lub mieszane itp.) kierowane przez zasłużonych dyrygentów i dyrygentki, jak Dawid Ajzensztadt, Abraham Cwi Dawidowicz, Izrael Fajwiszys, Jakub Glatsztejn , Anna Osser i Icchak Zaks. „



WSPÓLNE STANOWISKO PRZEWODNICZĄCEGO ZARZĄDU STOWARZYSZENIA ŻYDOWSKI INSTYTUT HISTORYCZNY W POLSCE ORAZ DYREKTORA MUZEUM POLIN
| 84 lata temu w Jedwabnem grupa mieszkańców, za wiedzą i z inspiracji niemieckiego okupanta, dokonała okrutnej zbrodni, mordując kilkuset żydowskich sąsiadów. Wśród osób spalonych w stodole były dzieci, kobiety i starcy. Fala antyżydowskiej przemocy wywołanej głównie ludobójczą polityką nazistów po inwazji na ZSRS latem 1941 roku przelała się przez ziemie Rzeczpospolitej, a krwawe żniwo zebrała obok Jedwabnego między innymi w Szczuczynie, Wąsoszu i Radziłowie. We wszystkich tych miejscowościach i wielu innych aktywny udział lokalnej społeczności oraz jej bezpośrednie sprawstwo zostało zbadane, udokumentowane i dowiedzione przez organy i instytucje mające kompetencje naukowe badawcze i śledcze, z IPN na czele. Zamiast zadumy, refleksji i modlitwy byliśmy niestety w tym roku (choć do incydentów dochodziło wcześniej) świadkami bezprecedensowego ataku na pamięć o ofiarach, prawdę historyczną i wreszcie polską rację stanu. Zaczęło się od konfrontacyjnych „upamiętnień” zawierających treści mające zafałszować przebieg pogromu w Jedwabnem. Nie obyło się bez, tradycyjnych już niestety, prób zakłócenia uroczystości rocznicowych. Prawdziwym horrendum był natomiast wywiad, którego jednej z rozgłośni radiowych udzielił były kandydat na najwyższy urząd państwowy, słusznie przerwany po słowach będących jaskrawym złamaniem prawa: oto jeden z polskich europosłów poddał w wątpliwość istnienie komór gazowych w niemieckiej, nazistowskiej fabryce śmierci Auschwitz-Birkenau. Kwestionowanie Zagłady jest nie tylko przestępstwem, ale dowodem całkowitego moralnego upadku. Słuszna jest reakcja wielu autorytetów i instytucji na tę hańbę, słuszne jest domaganie się efektywnego egzekwowania prawa. My także wspieramy prokuratorów, którzy w nie zawsze sprzyjających warunkach prowadzą w tej i podobnych sprawach postępowania przeciwko osobom i środowiskom posługującym się antysemityzmem jako narzędziem w zdobywaniu popularności. Oby nie zabrakło im determinacji i odwagi, oby nie zabrakło jej także mediom mającym szczególne obowiązki związane z ustanawianiem standardów publicznej debaty. Niestety niektórym reakcjom po wydarzeniach w Jedwabnem przyglądamy się z rosnącymi obawami. Trudno zrozumieć i zaakceptować stanowisko profesora kierującego do niedawna dużym instytutem historycznym, który publicznie żyruje narrację skrajnych środowisk podważających prawdę o wydarzeniach w Jedwabnem. Ponieważ jesteśmy przekonani, że nie mamy już do czynienia z serią incydentów, ale świadomie realizowanym procesem zamachu na prawdę historyczną i systematycznym manipulowaniem historią, co najmniej w równym stopniu martwi nas jednak milczenie. Rację mają ci, którzy twierdzą, że jest to test dla polskiej klasy politycznej. Samotność była jednym z najdotkliwszych doznań obecnych we wspomnieniach ofiar Holokaustu: nielicznych, którzy przetrwali i tych, których Zagłada pochłonęła. Apelujemy do najważniejszych osób w państwie, z Panem Prezydentem elektem na czele, oraz polityków wszystkich opcji tworzących rząd i zasiadających w opozycyjnych ławach o aktywne działania na rzecz wyrugowania ze strefy publicznej języka negacjonizmu, kłamstwa i antyżydowskiej obsesji. To już naprawdę najwyższa pora na nieobojętność. Nie dopuśćcie Państwo, by Żydzi w Polsce znów byli samotni. Piotr Wiślicki – przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce Zygmunt Stępiński – dyrektor Muzeum POLIN |
